HISTORIA
Nakło Śląskie leży
pomiędzy Tarnowskimi Górami a Świerklańcem. Skąd pochodzi nazwa Nakło - tego do
końca skonstatować się nie da. Pewnym jest, że pochodzi z bardzo odległych
czasów. Według profesora K. Nitsche, wybitnego językoznawcy, oznacza "osadę na
kołach, czyli na palach". Sugeruje to mocno podmokłe grunty. W aktach
Państwowego Archiwum w Tarnowskich Górach nazwa ta występuje już w 1532 roku. Od
tego też czasu natrafiamy na coraz więcej dokumentów o Nakle Śl. Niektórzy
autorzy podają jako najstarszą wzmiankę o Nakle Śl. rok 1369. Jednakże w świetle
współczesnych badań nie możemy jej uznać za całkowicie pewną. Za bliski daty
powstania tej miejscowości uchodzi rok 1481, kiedy to jej właściciel Szczepan
występuje jako świadek w dokumentach dotyczących mennicy w Bytomiu.
Jak każda dawna osada również i Nakło Śl. zmieniało swoich
właścicieli. Źródła historyczne podają, że 6 kwietnia 1 695 roku Leo Ferdynand
Donnersmarck nabył dobra rycerskie zwane Nakłem. Od 1780 roku Nakło należało do
hrabiego Łazarza von Henckel i liczyło wówczas 96 mieszkańców. W roku 1845
właścicielem tej wsi stał się hr. Hugo Henckel Donnersmarck. Wieś posiadała już
61 domów mieszkalnych i 608 mieszkańców, w tym 15 protestantów i 26 żydów.
Ludność nakielska trudniła się rolnictwem, pasterstwem i chałupnictwem, a
później i górnictwem. Dziś większość mieszkańców Nakła pracuje w przemyśle,
handlu i komunikacji. Przez ponad 150 lat Nakło nie posiadało własnej szkoły, a
przez prawie 200 lat swojego kościoła. Nie posiadając własnej świątyni wierni
należeli do kościoła i parafii w Żyglinie. Tam spełniali wszystkie swoje
obowiązki i praktyki religijne. Niemniej wiara i ofiarność dla sprawy Bożej
wśród ludzi nakielskich od samego początku były widoczne. Toteż w miarę rozwoju
Nakła i wzrostu liczby mieszkańców stale myślano o posiadaniu własnego kościoła
i utworzeniu samodzielnej parafii. Jednakże w pełni sprawa ta dojrzała dopiero z
końcem XIX wieku. Kamień węgielny pod budowę nowego kościoła w Nakle Śl.
wmurowano 18 sierpnia 1892 roku, kiedy to - jak zanotował kronikarz "Kościołowi
przewodniczył papież Leon XIII, Wilhelm II cesarz niemiecki rządy sprawował, a
kardynał Jerzy Kopp sterował diecezją wrocławską, zaś proboszczem żyglińskim był
ksiądz Karol Klose".
Na budowę tego kościoła prawie 90% pieniędzy ofiarował znany
z pobożności i hojności hrabia Łazarz Henckel von Donnersmarck. Jednakże na
uwagę zasługuje fakt, że prawie wszyscy wierni brali czynny udział w budowie
swojej świątyni składając datki w miarę swoich możliwości. Kościół budowano
bardzo sprawnie z wysokiej jakości cegły i pokryto dachówką. Może on pomieścić
około 1500 wiernych. Uroczystej konsekracji nakielskiej świątyni dokonał 24
października 1894 roku wspomniany już kardynał Jerzy Kopp.
Pierwszym proboszczem w nowo utworzonej parafii w Nakle Śląskim został ksiądz
Rudolf ANDERKO. Z powodu słabego zdrowia niedługo zagościł w tej parafii. Jego
następcą mianowano księdza Pawła MARXA. Był on kapłanem gorliwym i znanym z
walki o trzeźwość parafii. Nazwano go apostołem wstrzemięźliwości. Wydał na ten
temat broszurę w 30 tysięcznym nakładzie, która trafiła "pod strzechy". Również
daleko poza granice nakielskiej parafii. Od 1920 roku do zakończenia II wojny
światowej wspólnocie w Nakle Śląskim przewodniczył ksiądz Ernest KUDELKO.
Pozostawił po sobie dwa tomy historii tejże parafii. Stanowią one cenny dokument
dziejów tamtych lat. Na kolejnego proboszcza w Nakle Śląskim nominację otrzymał
ksiądz Jan JARCZYK. Zaskarbił sobie imię kapłana przykładnego, wzorowego. W
jednej z notatek po wizytacji kanonicznej wspólnoty nakielskiej czytamy:
"...parafia tak pod względem duszpasterskim, jak i administracyjnym przedstawia
się bardzo dobrze". Następnym rządcą nakielskiej owczarni Bożej został ksiądz
Tadeusz WLEZIEŃ. Posiadał wiele dobrych zamiarów. Zależało mu, by kierowana
przez niego parafia nadal należycie się rozwijała. Niestety, przedwczesna
tragiczna śmierć przerwała jego tak dobrze zapowiadające się pasterzowanie. Po
jego śmierci Kuria Diecezjalna w Katowicach desygnowała księdza Franciszka
SAŁUŻĘ. Ten prowadząc tutejszy Lud Boży przez 21 lat dał się poznać jako gorliwy
duszpasterz i dobry gospodarz. Szczególnie ukochał nakielską świątynię, którą
dwukrotnie wymalował, postarał się o całkowicie nowy wystrój prezbiterium, o
nowe ogrzewanie i mikrofonizację. Pragnął bowiem, by lud jego pieczy powierzony
czuł się możliwie jak najlepiej w tym właśnie miejscu. W sierpniu 1991 roku
przeszedł na zasłużoną emeryturę. Po nim ster rządów w parafii nakielskiej
przejął ksiądz Jan PRZYBYLOK, który pragnie kontynuować dobre tradycje swoich
poprzedników. Od 2007 roku dekretem ks. Biskupa Ordynariusza Jana Wieczorka
proboszczem został mianowany ks. mgr-lic Eugeniusz BILL.
Od 1923 roku w parafii wraz z proboszczem pracuje wikary. Od
2008 roku funkcję wikarego pełni ks. neopresbiter ks. mgr Piotr PASZKO. Z Nakła
Śląskiego wyszło kilkunastu kapłanów oraz parę sióstr zakonnych. W październiku
1994 roku parafia świętowała swoje 100 - lecie istnienia. Kościół w Nakle Śl.
jest jednym z 10-ciu pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w diecezji gliwickiej.
ZGROMADZENIE SIÓSTR MIŁOSIERDZIA św. Karola Boromeusza
powstało w 17 wieku we Francji. Rychło rozprzestrzeniło się do innych krajów. Do
Polski siostry boromeuszki przybyły w 1848 r. Głównym zadaniem tegoż
zgromadzenia to działalność charytatywna względem ubogich i opuszczonych, opieka
nad upośledzonymi dorosłymi i dziećmi, pielęgnacja chorych w szpitalach i domach
prywatnych, praca wychowawcza w zakładach oraz katechizacja dzieci i młodzieży.
Do Nakła Śl. siostry boromeuszki przybyły w 1899 roku. Stało
się to na życzenie hrabiego Łazarza Henckla von Donnersmarcka. Pragnął on bowiem
utworzyć w Nakle Śl. zakład opiekuńczy dla sierot, których ojcowie zginęli w
jego kopalniach. W tym celu dał przy ulicy Głównej 8 w Nakle Śl. stosunkowo
dużych rozmiarów dom. Zrazu placówka ta nosiła nazwę jego fundatora, a
mianowicie: "Zakład św. Łazarza". Na początku 5 sióstr wzięło się energicznie do
pracy. Po paru latach zaczęły one prowadzić tam także i ochronkę dla ubogich
dzieci przedszkolnych, szkołę gospodarczą i naukę robót ręcznych dla
dorastającej młodzieży żeńskiej.
Po I wojnie światowej liczba dzieci podniosła się i zakład
został nieco powiększony. Przybyły też dwie nowe siostry. Instytucja ta dawała -
jak podają źródła archiwalne - dobre wychowanie i przygotowanie do życia. W
latach II wojny światowej szkoła gospodarstwa domowego i robót ręcznych została
rozwiązana. Pozostała jednak nadal ochronka.
Po roku 1945, kiedy odszedł hrabia Donnersmarck zakład został bez opiekuna i
właściciela. Zarząd nad Domem objęła Opieka Społeczna z Tarnowskich Gór. Stał
się odtąd koedukacyjny i utrzymywał się dzięki dotacjom gmin, z których
pochodziły dzieci.
Na prośbę Domu Generalnego Sióstr Boromeuszek w Mikołowie
instytucja ta z dniem 27 listopada 1947 roku została przez Urząd Likwidacyjny
oddana siostrom do użytkowania i otrzymała wówczas nazwę: "Dom Dziecka
Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek w Mikołowie". Przyjmowano teraz dzieci na
podstawie skierowań Wydziału Oświaty w Katowicach.
Oprócz zwyczajnej pracy pedagogiczne wychowawczej siostry urządzały wycieczki
swoim wychowankom najczęściej do miejscowości, gdzie podobne domy prowadziły
siostry z ich zgromadzenia. Na przykład kilka razy, by dzieci mogły oddychać
zdrowym górskim powietrzem udawały się do Zakopanego.13 listopada 1949 roku /onegdaj uroczystość św. Stanisława Kostki, patrona
młodzieży/ zakład obchodził swoje 50-lecie istnienia. Rocznicę tę świętowano
bardzo uroczyście. Jak wykazała wystawa - dla dzieci zrobiono tu niesłychanie
wiele. Wspomina o tym także lokalna prasa.
W roku szkolnym 1952/3 było w zakładzie 60 wychowanków, z których 35 uczęszczało
do nakielskiej szkoły powszechnej, 2 do szkoły średniej ogólnokształcącej, 16 do
zawodowej, l do akademii medycznej i 6 do przedszkola. Jak widać rozpiętość
wieku była duża. Stąd wysiłki sióstr musiały być nie małe. Z reguły wszyscy z
wychowanków ukończyli przez siebie wybrane szkoły, do czego walnie przyczyniła
się także praca sióstr.
Oddział Wojewódzki "Caritas" pismem z dnia 3 kwietnia 1954
roku podjął decyzję o zamiarze przekształcenia nakielskiego Domu Dziecka na
"Zakład Specjalny dla chłopców głęboko upośledzonych umysłowo". Dlatego też
dotychczasowi wychowankowie zostali przejęci przez inne zakłady wychowawcze.
Dnia 10 września 1954 roku przybyli pierwsi, nowi wychowankowie - chłopcy
głęboko upośledzeni. Wywarli oni litosne wrażenie na siostrach, które szybko
"przestawiły się" do nowych, jakże trudnych zadań. Liczba dzieci raptownie
wzrastała. Podzielono ich na 4 grupy, według stopnia upośledzenia. W 1955 roku
przy zakładzie otwarto "pracownię", gdzie podopieczni wyrabiali różne zabawki i
inne drobiazgi. Siostry stale pogłębiały swoje kwalifikacje zawodowe i
uzyskiwały znaczne wyniki. Zakład zaczął zyskiwać na renomie, tak iż w dniach od
11 czerwca do 10 lipca 1957 roku odbywały się tutaj praktyki zawodowe dla sióstr
zakonnych pracujących wśród dzieci umysłowo niedorozwiniętych. Według Kroniki
Zakładu siostry przybyły z takich miejscowości, jak z Wadowic, Wągrowca,
Rzeszowa, Wrocławia, Bydgoszczy, Świebodzic, Gierałcic, Zawadzkiego i innych.
Zakład zwiedzali również świeccy zainteresowani sprawami dzieci
niepełnosprawnych umysłowo - wyrażając się z wielkim uznaniem dla pracy
nakielskich sióstr.
Dnia 10 lipca 1970 roku została przy zakładzie otwarta klasa
Szkoły Specjalnej, którą prowadzili nauczyciele z tarnogórskiej szkoły tego
typu. Klasa ta liczyła 12 dzieci. Nawet od strony zewnętrznej starano się nadać
budynkowi estetyczny wygląd. Stąd czyniono różne zabiegi, przeróbki. Powiększono
go o nowe sale specjalistyczne. Wokół domu posadzono kwiaty i krzewy ozdobne.
Dziś budynek ten przedstawia się bardzo korzystnie i może konkurować z podobnymi
zakładami. Od roku 1990 decyzją Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej placówkę
tę prowadzą siostry boromeuszki pod nazwą: "Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci w
Nakle Śl. prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Karola
Boromeusza".
Kiedy ostatnio odwiedziłem ten zakład w którym znajduje się
60 dzieci mocno upośledzonych w wieku od 4 do 52 lat - zajrzałem też do
tamtejszej kaplicy i dziękowałem Panu Bogu, że są jeszcze dzisiaj ludzie, którzy
tak bardzo ofiarnie pracują "dla dobra maluczkich" i to prawie 24 godziny na
dobę. A pracują tak już blisko 100 lat.
OPRACOWAŁ KS. DR HERBERT JEZIORSKI